fakty i mity 41 2009, Fakty i mity 2009

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
BISKUP PEDOFIL
INDEKS 356441
ISSN 1509-460X
Â
Str. 15
Nr 41 (501) 15 PAŹDZIERNIKA 2009 r. Cena 3,50 zł (w tym 7% VAT)
Â
Str. 9
ISSN 1509-460X
Im gorliwiej policjanci modlą się
na Jasnej Górze do „Królowej Het-
manki”, tym gorzej im się dzieje. Eko-
nomicznie, wizerunkowo i w ogóle...
Wielu z nich postanowiło więc zmie-
nić obiekt adoracji i zanieść modły,
a raczej pozwy przeciw MSWiA,
do bogini Temidy. A ta, choć ślepa,
niewykluczone, że im pomoże.
2
KSIĄDZ NAWRÓCONY
Nr 41 (501)
9 – 15 X 2009 r.
FAKTY
KOMENTARZ NACZELNEGO
Na katolickim portalu www.ekai.pl pojawił się tekst opisują-
cy, jak to „Fakty i Mity” posługują się kłamstwem (chodzi
o dziennikarską prowokację dotyczącą spowiedzi). Pod tek-
stem widniała adnotacja: „Zero komentarzy, dodaj swoją opi-
nię”. No to dodaliśmy: polemiczną, rzeczową i kulturalną.
I czekaliśmy. Po 24 godzinach pod tekstem nadal cieszył wzrok
podpis: „Zero komentarzy”. Oto na czym polega nasze kłam-
stwo i ich prawda. Objawiona.
RPatologie
W polskim systemie oświaty uczniowie mają do wyboru nie-
mal sto podręczników do nauki religii i ANI JEDNEGO do
etyki. Ktoś się jeszcze dziwi, że mamy społeczeństwo religij-
ne i nieetyczne?
państwo, nie licząc oczywiście terapii i recept na pań-
stwo świeckie, czyli normalne. W aktualnym numerze pole-
cam ciekawy materiał o systemie społeczno-ekonomicznym
w Danii. Na tym przykładzie, chyba najlepszym w Europie,
pokazujemy, że można skutecznie łączyć zasady wolnego ryn-
ku z systemem bezpieczeństwa socjalnego. Niestety, takie
rozwiązania to dla Polski sfera marzeń. Zrzeszenia pracodaw-
ców oraz związków zawodowych stoją u nas, niczym w XIX
wieku, po dwóch stronach barykady. A w Danii pracują ra-
zem, dla obopólnej korzyści. Kiedy więc po raz kolejny od-
wracamy się z żalem z zachodu na wschód, na usta wprost
ciśnie się pytanie: czy polskie opóźnienia i błędy to wynik
chronicznego braku kasy, chronicznego niedowładu umy-
słów czy jakiegoś polskiego wadliwego genu?
Aż żal patrzeć na nasze ułomne
„elity polityczne”. Nie masz
wśród nich żadnego męża
stanu, który patrzyłby na
państwo w perspekty-
wie dłuższej niż jedna,
własna kadencja. Nie
masz nowych idei,
pomysłów na rozru-
szanie gospodarki, wal-
kę z bezrobociem, najlepsze
wykorzystanie środków unijnych. DoPolski co prawda na-
pływa wciąż nowy kapitał, rodzimi przedsiębiorcy dwoją się
i troją, ale większość inicjatyw odbija się od ściany niespraw-
nej, źle działającej administracji. Bez worka pieniędzy i zna-
jomości nie można nic zwojować. Wszyscy są nastawieni
na duży i szybki zysk. Dobre pomysły, logiczne i perspekty-
wiczne rozwiązania nie są w cenie. Przyzwyczailiśmy się za
to do patologii. Dlatego już niewielu się dziwi, że samorządy
zezwalają na budowę osiedli mieszkaniowych pozbawionych
infrastruktury społecznej (szkół, przedszkoli, przychodni zdro-
wia) oraz technicznej (dróg dojazdowych, zieleńców). Nie dzi-
wią doniesienia o braku środków na wyprawki dla wycho-
wanków domów dziecka. Nie dziwi, że co druga ustawa
okazuje się niekonstytucyjna, że jacyś szemrani biznesmeni
próbują wpływać na kształt przepisów. Watykańczycy po ci-
chu załatwili sobie prawo wglądu do dokumentacji medycz-
nej Polaków, i to bez pytania nas o zgodę, ale nasze walecz-
ne media nawet nie zająknęły się nad tym wielkim skanda-
lem. Rząd zgodził się, aby bogate polskie państwo wciąż opła-
cało składki ZUS i łożyło na NFZ za duchownych (bezpraw-
ny Fundusz Kościelny).
Głupota z Warszawy rozlewa się na świat. Dzięki idiotycz-
nym rozwiązaniom w ordynacji wyborczej – do Parlamentu
Europejskiego pojechał na przykład gość, który zebrał 5610
głosów (Jacek Włosowicz z PiS Kraków/Kielce), a w kraju
zostali ludzie, którzy dostali po 40 tysięcy głosów (Tadeusz
Iwiński i Longin Pastusiak z SLD). Politycy tak mądrze napi-
sali ordynacje, że posłem, senatorem, radnym, wójtem, bur-
mistrzem czy prezydentem RP może zostać każdy, byle nie
miał w kartotece wyroku skazującego za pospolite przestęp-
stwo. Wykształcenie? Umiejętności? Doświadczenie? Nieważ-
ne. Liczą się plecy w kierownictwie partii. Skrajnym, ale naj-
lepszym przykładem tej patologii jest błyskotli-
wa kariera Lecha Kaczyńskiego na najwyższych
szczeblach władzy – niemożliwa bez pleców bra-
ta – prezesa PC i PiS. Ziobro w PE, Kropiwnic-
ki jako prezydent Łodzi czy poseł I kadencji Sej-
mu RP z list KPN, który ledwo umiał się podpi-
sać – to tylko głośne, medialne przykłady wy-
brane z tysięcy innych – od pałaców na Wiej-
skiej po chałupę sołtysa Głuchej Dolnej. Bo to
system jest zły.
Nic dziwnego, że według sondaży około
80 proc. Polaków nie ufa politykom, a ponad
60 procent (praktykujących!) katolików nie chce, aby bisku-
pi mieszali się do polityki. Większość badanych przyznaje, że
przez 20 lat tylko raz, w 1991 r., głosowała za wizją państwa
prezentowaną przez partie polityczne. Wcześniej i później to
były wybory mniejszego zła lub przeciw czemuś. Ponadto
przez 20 lat mogliśmy oddać głos tylko w czterech ogólno-
polskich referendach, inne próby ich zorganizowania są cią-
gle torpedowane przez Episkopat. Przykłady innych państw
(np. Szwajcarii) pokazują tymczasem, że większa liczba refe-
rendów przekłada się pozytywnie na samozadowolenie i po-
myślność społeczeństwa. Kościół się tego boi.
Reasumując, w Polsce działają mechanizmy demokratycz-
ne, ale w karykaturalnych lub skatoliczonych wersjach. I to
nie Polacy są głupi, tylko zdeprawowane i otumanione ko-
ścielnym kadzidłem elity stworzyły parodię praworządnego
państwa. A przecież wszystkie instytucje, które po-
wołaliśmy po 1989 roku, są kopią jakichś spraw-
dzonych rozwiązań z Zachodu. Tyle że mamy
na przykład karykaturę francuskiej rady ra-
diofonii, pokraczną podróbkę szwedzkiej
regulacji o dostępie do informacji publicz-
nej, model prezydentury francusko-ame-
rykański, jeżeli chodzi o zasady wyboru,
z malutkimi uprawnieniami głowy pań-
stwa na wzór Niemiec. Na wzór francu-
ski wybieramy prezydentów miast, ale pra-
wa radnych mamy na wzór niemiecki. Nasz
system rządów jest niepoukładany, niekom-
patybilny i prowadzi do sytuacji kryzyso-
wych, jak obecnie w Mysłowicach, gdzie
trwa konflikt prezydenta z radnymi, co spa-
raliżowało całe miasto – łącznie z miejskimi
inwestycjami. Zarządy chyba wszystkich województw i więk-
szości gmin są skonfliktowane ze starostwami powiatowy-
mi, bo nakładają się na siebie ich kompetencje. Podobnie jest
z urzędem marszałka województwa i wojewodą. Nikt nie wie,
który jest ważniejszy. Uważam, że powiaty i urzędy marszał-
kowskie powinny być w ogóle zlikwidowane, a ich zadania
powinny przejąć rady i urzędy województw oraz gmin.
Błędy i wypaczenia spotyka się na każdym kroku. Powo-
dem jest m.in. brak edukacji obywatelskiej, co skutkuje ciu-
laniem społeczeństwa przez elity. Studenci I roku politologii
nie wiedzą, jak wybiera się rząd, a 2 miesiące po wyborach
do PE 40 procent Polaków sądziło, że naszych eurodeputo-
wanych wyznaczył premier. W państwach skandynawskich
oraz Szwajcarii czy Austrii takie rzeczy wkłada się do głów
małolatom. Tamtejsi politycy przesyłają do domów obywa-
teli sprawozdania ze swojej działalności. A czynią to, bo wie-
dzą, że świadomy obywatel czuje więź ze swoim państwem.
W Polsce najpierw Kościół, a teraz prawica uczą, że pań-
stwo to
twój wróg
– wróg wartości, suwerenności, sumie-
nia... A wroga – władzę inną niż nasza – trzeba zniszczyć.
W państwach skandynawskich obowiązuje zasada, że pań-
stwo jest
dobrem wspólnym
każdego, niezależnie od poglą-
dów, wyznania, rasy, płci czy orientacji seksualnej. Państwa
przy tym nie interesuje, jaki jestem, tylko w czym może mi
pomóc, abym mógł jak najlepiej funkcjonować w społeczeń-
stwie, dzielnicy, osiedlu i rodzinie. (cdn.)
Uczniowie trzecich klas gimnazjów przygotowują się do jed-
nego z ważniejszych życiowych egzaminów, od którego zale-
ży poziom przyszłej szkoły średniej. W wielu przypadkach bę-
dzie to chyba najwyżej zawodówka, bo księża w tym czasie
wymyślili sobie bierzmowanie, przedktórym właściwie nie
wychodzi się z kościoła. Zdenerwowanych rodziców uspoka-
jamy: są przecież seminaria duchowne.
Polscy żołnierze przynieśli do Afganistanu demokrację. Oczy-
wiście – w polskiej wersji. W kontrolowanej przez Polaków
prowincji Ghazni podczas niedawnych wyborów prezydenc-
kich co trzeci oddany głos był sfałszowany.
Franciszkanie opylili 26 procent udziałów w TV Puls prywat-
nemu biznesmenowi i z większościowego pakietu pozostało
im już marne 25 procent. A tu właściciel zapowiada zmianę
ramówki i filmy dla dorosłych wieczorową porą. Zakonnicy
mają nadzieję, że baraszkujące w nich parki będą ubrane
choć w 25 procentach.
Nasz ulubieniec Jan Pospieszalski ogłosił, że całe życie Po-
lańskiego oraz jego aresztowanie to kara boska za nakręce-
nie satanistycznego filmu „Dziecko Rosemary”. Wierzymy.
Tylko co takiego strasznego zrobili Polacy, że Stwórca poka-
rał ich Pospieszalskim?
„Wprost” to tygodnik na poziomie. Jakim? Sprawdźmy. Wy-
powiedź posłanki PO Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz – „Do
polityki weszłam prosto z ulicy” – gazeta red. Króla opatrzy-
ła komentarzem: „A co, na ulicy nie dało się zarobić?”.
Rzeszów. Etyka biznesu – oto temat zajęć, w których uczest-
niczyli księża i zakonnicy podczas seminarium pt. „Ewangelia
i ekonomia”. Hmm... Etyka biznesu w wykonaniu duchownych?
Czyżby zajęcia prowadzili prałat Jankowski i ojciec Rydzyk?
Ojciec Rydzyk kocha tych, którzy kochają ojca Rydzyka.
19 września ojdyr zmaterializował swoje uczucie, przypinając
radiomaryjny order do klapy niejakiego Michała Zaleskiego
– komuszego prezydenta Torunia, niegdyś prominentnego
członka PZPR. No tak, ale teraz ten członek może niejedno
posunąć do przodu.
Przed Sądem Okręgowym w Lublinie toczy się proces organi-
sty z archikatedry, oskarżonego przez rodziców małych dzieci
o pedofilię. W ostatniej jednak chwili niektórzy świadkowie od-
mówili udziału w rozprawie, bo... arcybiskup Józef Życiński od-
mówił im udziału w pielgrzymce do Częstochowy. Potraktowa-
li to więc jako groźne ultimatum. Do tematu wrócimy wkrótce.
Dojdzie do tego, że Papa wyjedzie z Włoch, np. do Lichenia.
Powód? Coraz więcej Włochów ulega nowej modzie na tzw.
dzień odchrzczenia, czyli odwrotność chrztu. Jest to uroczy-
ste pożegnanie się z religią i Bogiem. Z ziemi włoskiej do...
We włoskich szpitalach będą kapelani. Ateistyczni! Umowę w tej
sprawie z Włoską Unią Ateistów i Agnostyków Racjonalistów
podpisał szpital kliniczny w Mediolanie, a inne już ustawiają
się w kolejce. Do chorych ateistów będą przychodzić członko-
wie WUAiAR, oferując im „opiekę filozoficzno-duchową. Skan-
dal pod bokiem papieża! Tym większy że ateistyczni kapelani
pracować będą za darmo. Mało tego – niezamożni pacjenci mo-
gą liczyć z ich strony na pewne wsparcie finansowe.
Włoscy naukowcy udowodnili ponad wszelką wątpliwość, że
całun turyński to średniowieczna podróbka. A jak? A tak, że
wykonali wierną replikę tkaniny wraz z rysunkiem. I to wy-
łącznie dostępnymi w średniowieczu materiałami i technika-
mi. Jakieś pół miliarda podobizn „Jezusa z całunu” zakupio-
nych w kościołach przez (łatwo) wiernych szlag trafił.
10 października rozpocznie się w USA czterodniowa akcja od-
mawiania różańca, zainicjowana przez organizację America
Needs Fatima. W niemal trzech tysiącach miejsc Amerykanie
będą się modlić o „nawrócenie ojczyzny”. Bo jeśli nie będą
się modlić – twierdzą liderzy ANF – Bóg znów ukarze USA,
co już raz zrobił 11 września 2001 roku. Może i tak, ale wów-
czas to raczej był Allach.
JONASZ
Szwedzka Akademia ogłosiła, że zdobywcami Nobla w dzie-
dzinie medycyny i fizjologii zostało troje naukowców z USA,
pracujących nadzakończeniami chromosomów – telomerami
– i enzymem telomerazą. Telomer skraca się podczas każde-
go podziału komórki i tym samym odlicza jej czas do śmier-
ci. Odkrycie uczonych pozwoli w przyszłości powstrzymać ten
proces. Kler musi być wściekły, bo nasze wnuki, żyjąc po 200
lat, mogą przestać inwestować w życie po życiu.
W
„FiM” co tydzień dajemy jakąś receptę na zdrowsze
Nr 41 (501)
9 – 15 X 2009 r.
GORĄCE TEMATY
3
przedstawiciele rządu iEpi-
skopatu uroczyście obieca-
li społeczeństwu, że wsprawach
Komisji Majątkowej wszystko już
będzie jawne. Kłamali.
Ostatnie posiedzenie Komisji
Wspólnej Rządu i Episkopatu od-
było się 25 czerwca 2009 r. Atmos-
fera była gorąca, bowiem przez me-
dia przetaczała się wówczas fala in-
formacji o niemalże kryminalnych
skandalach związanych z działalno-
ścią Komisji Majątkowej – swo-
istego sądu kapturowego zajmują-
cego się rekompensowaniem kat.
Kościołowi faktycznych i wyimagi-
nowanych krzywd.
Ponieważ czas był już najwyż-
szy, żeby jakoś zamydlić oczy społe-
czeństwu, Komisja Wspólna ogłosi-
ła w oficjalnym komunikacie, że
„w wyniku obopólnych uzgodnień pod-
pisana została deklaracja, która ma
zapewnić rzetelne i sprawne funkcjo-
nowanie Komisji Majątkowej
oraz peł-
ną przejrzystość podejmowanych przez
nią decyzji
”.
Ową deklaracją gwa-
rantującą przejrzystość był dokument
pt. „Uzgodnienia dotyczące uspraw-
nienia funkcjonowania Komisji Ma-
jątkowej”, podpisany przez współ-
przewodniczących Komisji Wspólnej
w osobach
Grzegorza Schetyny
– wicepremiera, ministra spraw we-
wnętrznych i administracji – oraz abp.
Sławoja Leszka Głódzia
.
W ostatnim punkcie „Uzgod-
nień...” podkreślono, że
„w celu za-
pewnienia przejrzystości działań Ko-
misji Majątkowej”
wykaz pozosta-
łych do rozpatrzenia kościelnych
roszczeń (grunty lub rekompensata
Sekretne kłamstwa
się z aktami, powiedzmy tydzień
– wyjaśniła.
– Umieszczenie takiej tabeli
na stronie internetowej to nawet dla
początkującego informatyka kwestia
kilkunastu minut – wyjaśnił nam spe-
cjalista z urzędu miasta.
Tymczasem w tak potężnej in-
stytucji jak MSWiA trudzą się już
trzy miesiące i wciąż są na etapie
przystosowywania zadania „do ist-
niejących możliwości”...
– Nie ma żadnego techniczne-
go ani organizacyjnego problemu ze
sporządzeniem wykazu pozostałych
do rozpatrzenia spraw, bo ludzie
z obsługi Komisji Majątkowej zna-
ją je na wylot. Problem polega
na tym, że
nie ma tzw. woli poli-
tycznej, żeby wykonać tę przykrą
dla Kościoła robotę
– podkreśla
nasz informator z Departamentu
Wyznań Religijnych MSWiA.
9 października w Komisji Ma-
jątkowej być może zapadnie osta-
teczna decyzja w sprawie kolejnych
roszczeń krakowskich karmelitów
bosych. Tym razem żądają 2,5 ha
gruntów w trójkącie ulic Bosaków,
Miechowity i Opolskiej lub gotów-
ki w kwocie 26 mln zł, choć – zda-
niem prawników z urzędu miasta
– braciszkowie dostali już wszyst-
ko, co tylko im się należało.
– Gdyby te tereny nie były kie-
dyś naszą własnością, to przecież ni-
gdy nie wyciągnęlibyśmy po nie rę-
ki – rozbraja nas klasztorny ekonom
o.
Tadeusz Grzesiak
.
Po czyjej stronie leży racja,
po raz 2812 będziemy musieli uwie-
rzyć Komisji Majątkowej na słowo...
ANNA TARCZYŃSKA
w gotówce
o łącznej wartości
ok. 1,5 mld zł!
) zostanie opubliko-
wany w Biuletynie Informacji Pu-
blicznej na stronie internetowej
MSWiA. Z uspokajających wypo-
wiedzi biskupów i członków rządu
jasno wynikało, że ów
wykaz zostanie ujaw-
niony lada moment, bo
przecież władza, a tym
bardziej Kościół, gra
czysto i absolutnie nic
nie ma przed społe-
czeństwem do ukrycia
(por. „Głódź, smród
i ubóstwo” oraz „Gra
pozorów” – „FiM” 28
i 31/2009).
Schetyna z Głó-
dziem kłamali, że słoń-
cu wstyd świecić!
Po upływie 3 mie-
sięcy od daty podpisania „Uzgod-
nień...” zwróciliśmy się do MSWiA
z pytaniem, gdzie faktycznie opu-
blikowano obiecane zestawienie
spraw pozostałych na wokandzie Ko-
misji Majątkowej, bo przeglądając
stronę internetową resortu, za żad-
ne skarby nie udało nam się tych
danych odnaleźć. Odpowiedź była
zniewalająca. Oto w kilkustronico-
wym elaboracie z 2 października po-
informowano nas m.in., że:
~
„Departament Wyznań Reli-
gijnych oraz Mniejszości Narodowych
i Etnicznych MSWiA robi wszyst-
ko, by zapewnić sprawną pracę Ko-
misji Majątkowej”;
~
„w ciągu tygodnia każdy
z trzech zespołów orzekających ma
wyznaczony termin rozprawy bądź
~

rozpoczęto prace związa-
ne ze sporządzeniem wykazu
wniosków pozostałych do rozpa-
trzenia
i umieszczeniem ich w BIP
MSWiA”;
~
„wykaz spraw
sporządzany
jest stosownie do ist-
niejących możliwości
i zostanie zamieszczony
na stronach MSWiA
w najszybszym możliwym
terminie”.
Przekładając to pu-
stosłowie na język bar-
dziej zrozumiały: Komi-
sja ani na chwilę nie za-
wiesiła swojego procede-
ru i działa tak samo taj-
nie jak dotychczas,
a czym się zajmuje, wyj-
dzie na jaw przy okazji
najbliższego skandalu.
Niestety, zupa będzie już rozlana,
bowiem wydawane przez owo gre-
mium orzeczenia są – jak wiado-
mo – niezaskarżalne.
Zapytaliśmy urzędniczkę z łódz-
kiego Sądu Okręgowego, ile czasu
zajęłoby jej wypisanie wokandy
na 251 spraw cywilnych z dokład-
nym opisem stron procesu oraz
przedmiotu i wartości sporu.
– Gdybym z grubsza oriento-
wała się, o co chodzi w tych spra-
wach, to maksimum 2 dni. W razie
konieczności głębszego zapoznania
Fot. MaHus
posiedzenia, celem rozpatrywania
sprawy w Komisji Majątkowej. Każ-
de posiedzenie regulacyjne jest pro-
tokołowane, a zakończenie wielu
spraw, którymi zajmuje się Komi-
sja, wymaga przeprowadzenia żmud-
nych postępowań z udziałem eks-
pertów i świadków stron”;
~
„o wielkości rzędu spraw, któ-
rymi zajmuje się Komisja Majątko-
wa, świadczyć może liczba 3063 wnio-
sków, które wpłynęły do Komisji.
Do dnia 31 sierpnia 2009 r. zostało
rozpatrzonych 2812 wniosków”;
w sanktuarium – miejsce między-
narodowych pielgrzymek? Wystar-
czy upuścić komunikant.
Tak właśnie uczynił ksiądz
Stanisław
Gniedziejko
– proboszcz od św. Antoniego
w Sokółce na Podlasiu. Podniesiony z ziemi
opłatek zapakował – jak nakazuje procedura
– do naczynia z wodą. Od samego początku
– jak opowiada ks. Gniedziejko – coś było
nie tak, bo przez kilka dni hostia w wodzie
za nic nie chciała się rozpuścić. Dalsze jej lo-
sy to już mity – jedni twierdzą, że pojawiła
się na hostii czerwona plama; inni – że woda
zabarwiła się na czerwono, po czym wyparo-
wała. No a później przyszedł czas na cud. To
znaczy pewnego dnia w naczyniu zamiast opłat-
ka ksiądz Gniedziejko znalazł jakiś skrzep.
Wiekopomną tajemnicę Kościół ukrywał przez
kilka miesięcy. W końcu usłyszał o niej świat.
Jak donoszą przedstawiciele kurii, „spe-
cjaliści z Uniwersytetu Medycznego w Bia-
łymstoku” znalezisko przebadali i uznali (jak
na naukowców coś mało precyzyjnie), że to
„włókna tkanki mięśnia sercowego lub coś
bardzo do takich włókien podobnego”... Wię-
cej naukowych badań nad „cudem” arcybi-
skup metropolita białostocki
Edward Ozo-
rowski
nie przewiduje, bo – jak wyjaśnia
– „mamy do czynienia z materią niezwykle
subtelną.
Jeśli wyznajemy, że jest to cia-
ło Chrystusa, to nie można tak sobie ciąć
na kawałki i poddawać badaniom.
Trze-
ba zachować ostrożność i swoistą bojaźń”.
Krew Jezusa, elementy tkanki sercowej
albo wręcz... bijące serce – wierni z Sokółki
nie są zgodni co do tego, w co też zamienił
się komunikant proboszcza. Stan na dziś
jest taki, że specjalnie przez arcybiskupa Ozo-
rowskiego powołana komisja kościelna,
w skład której weszło trzech profesorów bia-
łostockiego seminarium duchownego, wnikli-
wie sprawę bada (werdykt podobno za kilka
tygodni). Z kolei Polskie Stowarzyszenie Ra-
cjonalistów rzecz całą zgłosiło do prokuratury,
zmienia się w bliżej nieokreślony „mięsień”
mielony... I to po 25 latach... Cuda się zda-
rzają” (Cudny);
~
„Ksiądz powinien zdecydowanie wy-
startować w »Mam talent«!” (Gość);
~
„Kogo zabito, aby ten kawałek ludz-
kiego serca wypreparować na potrzeby te-
go przedstawienia? Prokuratura rozpocznie
poszukiwania reszty trupa? Jakieś areszto-
wania za zabójstwo rytualne się szykują?”
(W. Zboralski);
~
„Tusk zapowiadał cuda i stało się! Ten
Tusk to prorok, czy co?” (Sekretarz PZPR);
~
„Pamiętam, jak kiedyś Premier Tusk
powiedział, że Polska zasługuje na cud.
No i proszę. Przynajmniej jeden polityk do-
trzymał obietnic przedwyborczych. Będę
na niego głosował w następnych wyborach”
(Cudobiorca);
~
„Polska to kraj wybrany: jako pierw-
si zdobędziemy DNA Boga!”;
~
„Sukienkowi zaczynają konkurować
z Copperfieldem! Dla kasy zrobią wszystko”
(anxur);
~
„Pobrać DNA, odtworzyć komórkę
macierzystą; sklonować” (clapaucius);
~
„Cud to będzie wtedy, kiedy księża
Kk w Polsce uczciwie i publicznie przyznają
się do ilości posiadanych dzieci i kocha-
nek!” (Wierzący tylko w Boga);
~
„Prawdziwy cud to każdy Polak prze-
żywa, jak mu do dziesiątego wystarczy wy-
płaty” (wierzba płacząca);
~
„Popy w tym rejonie spóźniły się z ogło-
szeniem cudu w Grabarce i mohery z ma-
moną polecą do Sokółki!” (rencista);
~
„Lepsze to niż Matka Boska na to-
ście... czy wizerunek Jezusa na klapie od klo-
zetu w Vegas” (Jay).
A na koniec nasz faworyt:
~
„Biznes się sypie, czas na cuda dla
ciemnoty” (Piotrek).
JULIA STACHURSKA
PS O cudzie w Sokółce napiszemy wię-
cej za tydzień
Cud Tuska
uznając, że
„mało prawdopodobne wydaje się,
że wspomniane fragmenty mięśnia sercowego
należą do żydowskiego proroka ukrzyżowane-
go dwa tysiące lat temu”
i domagając się wy-
jaśnień, do kogo (lub czego) należy ów eks-
ponat. Media oszalały, prześcigając się w naj-
nowszych doniesieniach z poletka ks. Stani-
sława. A internauci?
~
„Za czasów studenckich też doznałem
takiego cudu. Kiedyś zostawiłem ugotowany
makaron w garnku. Po tygodniu też nie by-
ło w nim wody i zrobił się czerwony skrzep,
przy czym strasznie śmierdział. Ludzie, idź-
cie po rozum do głowy i weźcie się do uczci-
wej roboty” (spwk);
~
„Ostatnio sprowadzono do Polski
200 ton „cudu”, co po połączeniu z wodą
~
„W Sokółce mają po prostu mini-
strantów z jajami i poczuciem humoru”
(bex);
~
„Skoro jest to mięsień sercowy, to
należy poszukać reszty, czyli zwłok właścicie-
la! Amen” (kozaczek 3);
~
„I z czego te cholery robią opłatki!
Pewnie z jakiejś genetycznie modyfikowanej
pszenicy czy innego żyta” (zarone);
~
„Tak wielu ateistów domagało się
dowodów na istnienie Boga. Może Pan Bóg
chciał im przyjść z pomocą i uratować ich
dusze przed potępieniem?” (Magda);
~
„Trochę za późno na reklamę. Sezon
turystyczny już się skończył” (parafianin);
~
„Takie bajki to wciskano wieśniakom
w średniowieczu!” (wynss);
P
rzed trzema miesiącami
J
ak małą wiejską parafię zamienić
4
Z NOTATNIKA HERETYKA
Nr 41 (501)
9 – 15 X 2009 r.
POLKA POTRAFI
Dziewczyny nie płac(z)ą
Prowincjałki
Niezwykle przywiązany do miejsca parkin-
gowego pod swoim blokiem był
Adam T.
,
52-letni mieszkaniec warszawskiej Woli. Przebijał więc opony i niszczył ka-
roserię w autach zostawianych na „jego” miejscu. Za tę działalność grozi
mu nawet do 5 lat parkingu odosobnionego.
Jeśli ktoś uważa, że nastolatka,
która idzie do łóżka z dorosłym
mężczyzną (nie tylko znanym re-
żyserem), wie, co robi – może zo-
baczyć potwierdzenie owej teo-
rii. Na szczęście, na ekranach kin.
Po tuzinie komedii romantycz-
nych produkcji rodzimej, wzorowa-
nych na produkcjach amerykańskich
(typowy scenariusz: bogaty playboy,
który bzyka wszystko, co się rusza,
zakochuje się w biednej romantycz-
ce, pracującej na kasie w Biedronce
albo innym Tesco, po kilku spotka-
niach z nią kończy raz na zawsze
z plugawym życiem, oświadcza się,
miłość triumfuje, a potem żyją dłu-
go i przeszczęśliwie), wreszcie mamy
coś z tzw. kina moralizatorskiego.
„Galerianki” w reżyserii 29-let-
niej
Katarzyny Rosłaniec
to opo-
wieść o nastoletnich prostytutkach,
które nie muszą już kramarzyć tył-
kiem pod latarnią, bo mają wielkie
domy handlowe – galerie (stąd na-
zwa). Film – zaprezentowany na
Międzynarodowym Festiwalu Filmo-
wym w Toronto, nominowany do
Złotych Lwów, reklamowany jako
najmocniejszy debiut roku – wpisuje
się w wielką dyskusję o tym, jak zde-
moralizowana jest dzisiejsza młodzież.
Zwłaszcza nastoletnie panienki.
Był już raport dra
Jacka Kurzę-
py
, zakończony wnioskiem, że dzi-
siejsze gimnazjalistki i licealistki ma-
ją „ciąg na penisa”. Był raport przy-
gotowany na zlecenie Rzecznika
Praw Dziecka i przerażająca konklu-
zja: 20 proc. polskich nastolatek to
niemalże zawodowe prostytutki, któ-
re puszczają się nie ty-
le z biedy, co palącej
potrzeby posiadania,
dajmy na to, marko-
wych ubrań.
Teraz film „Galerianki”. Obraz
bardzo młodych Polek, które wy-
emancypowały się tak skutecznie,
że dogoniły chłopaków – i w stoso-
waniu używek, i w swobodnym po-
dejściu do prokreacji. Uprawiają
seks w zamian za prezenty, ale te-
go, co robią, nie traktują jak pro-
stytucji. Ot, naturalny obustronny
układ. Do tego świata mają szansę
trafić nawet tzw. szare myszki, jeśli
tylko dom nie da im odpowiednie-
go oparcia. Bieda, bezsens,
brak autorytetów, wiecznie
zagonieni rodzice, brudne
i stare szkoły, nauczyciel,
który może tylko pogro-
zić palcem.
Problem poważny,
podejmowany po raz en-
ty, i wciąż do końca nie
wiadomo, czy aby nie prze-
jaskrawiony, sztucznie wy-
kreowany przez media,
a tak naprawdę nieistnie-
jący. A jeśli istniejący: to
już norma czy jeszcze
margines?
JUSTYNA CIEŚLAK
Zamiast do taksówki wsiadł do samocho-
du agencji ochrony (też ma koguta) 53-la-
tek ze Szczecina. Pomyłka w tym wypadku była o tyle istotna, że facet
uciekał z ukradzioną wcześniej damską torebką.
Dezodorantem i zapalniczką zabawiał się
na przerwie 15-letni uczeń gimnazjum z Mu-
rowanej Gośliny. Zabawa skończyła się z chwilą, gdy chłopak spalił włosy
swojemu koledze. Z kolei ośmiolatek z Bydgoszczy przyniósł do szkoły po-
cisk przeciwlotniczy. Uzbrojony.
CHCĘ MISIA
ZA TWOJĄ
ARMATKĘ
Adam Ł.
, 38-letni przykładny pracownik
magistratu w Świętochłowicach, został
oskarżony o zabójstwo swojej byłej żony. To nie wszystko. Śledczy zarzu-
cają mu także zamordowanie narzeczonej. Ciało ciężarnej kobiety znalezio-
no w studzience kanalizacyjnej.
Ze śląskich kopalń znika wszystko, co moż-
na opylić w skupach złomu: siłowniki, ele-
menty obudów, stojaki hydrauliczne, przekładnie, silniki, szyny kolejki, koła
wagoników, rynny, sworznie, kable elektryczne i przewody podziemnej trak-
cji. Szczytem inwencji było zdemontowanie i wyniesienie z kopalni 33-tono-
wego bębna z liną szybową.
Opracowała WZ
MYŚLI NIEDOKOŃCZONE
aby się nie lękać. Akurat tę rozsądną radę
bardzo wzięliśmy sobie do serca. Zatem nie boimy
się ani papieża, ani jego ludzi, ani całego ich ob-
woźnego gabinetu strachów.
Warto zauważyć, że papieskie wezwanie: „Nie lę-
kajcie się otworzyć drzwi Chrystusowi” (bo tak ono brzmi
w całości) należy traktować z całą ostrożnością, na jaką
zasługują namowy i zachęty skierowane przez przywód-
cę autorytarnej sekty religijnej. Bo przez drzwi zaufania
otwarte dla świętej pamięci
Jezusa z Nazaretu zamiast
niego może nam się wcisnąć
do wnętrza cały kościelny ba-
łagan absurdalnych, sprzecz-
nych z Ewangelią i zdrowym
rozsądkiem nakazów i zaka-
zów. Przede wszystkim jednak możemy stracić duchową
wolność i uzależnić się od pyszałkowatych i przewrot-
nych religijnych przywódców, pretendujących do nie-
omylności. I wtedy dopiero będzie czego się bać!
Dla Kościoła katolickiego lęk jest zresztą pojęciem
fundamentalnym. Cała jego potęga jest zbudowana na
strachu. Najpierw na strachu teologicznym – przed pie-
kłem, przed odrzuceniem przez Boga, przed duchową
samotnością i izolacją od innych wierzących. Ponieważ
wierni Kościoła statystycznie nie bywają na ogół jakoś
szczególnie głęboko wierzący, to do strachu religijne-
go dodawano strach zupełnie świecki, jeszcze bardziej
skuteczny w uzależnianiu od Kościoła. Strach przed
ekskomuniką, która przez całe stulecia, a nawet przez
więcej niż jedno tysiąclecie oznaczała więzienie, kon-
fiskatę mienia, utratę dobrego imienia, a także po
prostu śmierć. Śmierć poprzedzoną torturami, często
śmierć w płomieniach stosu. Jeśli zastanawialiście się
kiedyś, dlaczego Kościół przetrwał tak długo i dlacze-
go liczy sobie tak wielu wiernych, to macie tutaj spo-
rą część odpowiedzi: bo potrafił skutecznie wzbudzać
strach i umiejętnie zarządzał przestraszonymi, aby wpa-
jali lęk kolejnym pokoleniom.
Piszę te słowa po ogólnokrajowej, a właściwie już
międzynarodowej (kilka dni temu dzwonili do nas
w tej sprawie brytyjscy dziennikarze) aferze związanej
z ekskomuniką nałożoną na dziennikarza „Faktów
i Mitów”. Pisaliśmy o tym w poprzednim numerze, więc
dziś przypomnę tylko, że jeden z naszych dziennikarzy
udał się do spowiedzi z magnetofonem, aby sprawdzić,
jak duchowny potraktuje księdza spowiadającego się
z pedofilii. Ksiądz na pokutę za poważne przestępstwo
kazał... odmówić psalm swojemu domniemanemu
„współbratu w kapłaństwie”. No i pocieszył go po bra-
tersku. W odpowiedzi na tekst, który ukazał się w „FiM”,
biskup
Libera
z Płocka
(opusdeista) ekskomuniko-
wał... naszego dziennikarza.
No bo przecież nie księdza
spowiednika, oczywiście.
Zrobił się z tego wielki ha-
łas w mediach kościelnych
i świeckich. Potępiła nas nawet przykościelna Rada Ety-
ki Mediów, m.in. za... „szerzenie antyklerykalizmu”.
Śmieszne i pretensjonalne jest także to, że biskupi
w Polsce uważają, iż mogą wyrzucać z Kościoła ludzi,
którzy do niego nie należą i należeć nie mają zamia-
ru. Nie mniej zabawne są teksty na ten temat zamiesz-
czane w mediach kościelnych. W „Gościu Niedzielnym”
przeczytałem komentarz do wypowiedzi naszego dzien-
nikarza, że nie boi się ekskomuniki. Katolicki publicy-
sta ze zgrozą pisze, że „cały problem polega na tym,
że ludzie nie boją się wtedy, gdy bać się powinni”. To
prawda, tyle że jest to wyłącznie problem Kościoła. La-
icyzacja polega nie tylko na tym, że ludzie przestają
wierzyć w pewne rzeczy, które im Kościół próbuje na-
rzucić. Polega ona jeszcze bardziej na zaniku strachu
przed Kościołem, na tym, że ludzie zaczynają rozumieć,
iż tzw. władza duchowna jest papierowym tygrysem,
wielkim, kolorowo pomalowanym balonem – pustym
w środku, a jedynie głośno pierdzącym, gdy wypuścić
z niego gwałtownie powietrze, a także bezzębnym lwem
kłapiącym szczękami w nadziei, że ktoś się jeszcze prze-
straszy i sięgnie po portfel. Ludzie tymczasem lękają
się was coraz mniej, panowie i panie na kościelnej służ-
bie. I to jest WASZ problem, bardzo poważny problem.
ADAM CIOCH
Czy episkopat był kiedykolwiek polski? Nigdy nie był, tak jak nie był po-
stępowy. Co najwyżej był kiedyś antykomunistyczny, ale przecież widział
w tym interes. Jednocześnie zawierał daleko idące umowy z komunistami,
choćby tylko po to, żeby w jak najlepszej kondycji przetrwać. Proszę zwró-
cić uwagę, że tam, gdzie cokolwiek zagrażało jego istnieniu, wycofywał się.
Kościół w Polsce zawsze współpracował z państwem. Nawet w jego naj-
ohydniejszym wydaniu.
(Marek Edelman – „FiM” 9/2008)
Kościół w straszny sposób przyczynił się do tego, jaka jest powszechna
opinia na temat wolności i równości. Wpływał na postrzeganie, kto jest
Polakiem, a kto nim nie jest. W tym celu posługuje się wspomnianym
Radiem Maryja (...). Bardzo dziwię się, że radio Rydzyka ma koncesję.
I to państwową.
RZECZY POSPOLITE
Nie lękamy się
(jw.)
Daleko niebezpieczniejsza jest ta duża grupa ludzi, która pcha społeczeń-
stwo do nacjonalizmu, identyfikując się i przyjaźniąc z Radiem Maryja
– faszyzującą rozgłośnią reakcyjną. Przed wojną większość awantur anty-
żydowskich rozpoczynała się po niedzielnym nabożeństwie w kościele, dziś
po odejściu od głośników radioodbiornika.
(jw.)
Powoływanie się Kościoła na zagrożenie wolności słowa, która była od wie-
ków przez niego zawsze zwalczana, jak chociażby działania papieża Piusa
IX z jego encykliką Quanta cura, jest niedorzeczne, zwłaszcza że do dziś
wielu teologów katolickich cenzuruje różne książki.
(Tadeusz Bartoś, teolog, były ksiądz)
We Francji Kościół katolicki jest tak mały, tak słaby, że aż sympatyczny.
(jw.)
Z prawdziwym oburzeniem przyjęliśmy wiadomość, że w placówce oświa-
towej będzie promowana książka wydana przez Roberta Biedronia, rady-
kalnego działacza homoseksualnego, której treść ma przekonać najmłod-
szych do rzekomej normalności dewiacyjnych zachowań seksualnych.
(fragm. listu protestacyjnego działaczy PiS)
Politycy największych partii PiS i PO prowadzą najdłuższą wojnę III RP. Po-
chłania ona tyle czasu i energii, że brakuje ich na walkę z Matriksem – ab-
surdalnymi przepisami, wysokimi kosztami pracy, nieżyciowymi regulacjami
NFZ, oszustwami i przestępstwami.
(Aleksander Sopliński, PSL)
Wybrali: JC, PP, OH
ZAPARKUJE
FATALNE ZAMROCZENIE
DZIECI SIĘ NUDZĄ
PIES NA BABY
KOPALNIA FORSY
P
apież z Polski wielokrotnie zachęcał do tego,
Nr 41 (501)
9 – 15 X 2009 r.
NA KLĘCZKACH
5
OBRZYDLIWCY
MISTRZ KUBICA
CHRZEST?
ZOBACZY SIĘ...
Ważą się losy wniosku skierowa-
nego przez prezydenta Krakowa prof.
Jacka Majchrowskiego do Trybuna-
łu Konstytucyjnego przeciwko dzia-
łalności tzw. Komisji Majątkowej
(czyt. rozbiorowej), która w lawino-
wym tempie przekazuje Kościołowi
majątek publiczny. Aby prezydenc-
ki wniosek trafił pod obrady Trybu-
nału, musi go tam skierować Rada
Miasta, którą obecnie w większości
tworzą politycy PO i PiS. Oczywiście
PiS z góry zapowiedział, iż wniosku
nie poprze, gdyż zdaniem jego człon-
ków, jest to działanie na szkodę Ko-
ścioła. Szkody miasta i budżetu pań-
stwa PiS-owcy mają w d... Obrzydli-
wa jest również postawa PO, która
sceptycznie odnosi się do wniosku.
Z ust lokalnych polityków tej partii
padają szokujące brednie, że jako
katolicy nie chcą robić przykrości
swym pasterzom, lub też sugestie, że
głosujących za wnioskiem mogą spo-
tkać przykre konsekwencje ze stro-
ny zarządu partii, a także... katolic-
kich hierarchów.
Ojciec
Cesare Burgazzi
– mistrz
ceremonii w watykańskiej Bazyli-
ce Św. Piotra i przyjaciel papieża
– został przyłapany w rzymskiej
dzielnicy czerwonych latarni peł-
nej prostytutek oraz transwestytów.
Nie wiadomo, co tam porabiał, ale
jedno jest pewne – z policją nie
miał ochoty rozmawiać, więc wci-
snął gaz, aż się kurzyło! Pościg po
ulicach Rzymu trwał ok. 20 mi-
nut. W efekcie dwa ścigające du-
chownego radiowozy rozbiły się
i trzech policjantów zostało ran-
nych. Po zatrzymaniu z typową py-
chą i arogancją krzyczał: „Nie ma-
cie pojęcia, kim jestem! Nie wie-
cie, z kim zadzieracie!”.
Później, na zimno, tłumaczył
się, że policjantów pomylił z... ban-
dytami! Teraz stanie przed sądem.
Prokurator domaga się dla niego
kary 18 miesięcy pozbawienia wol-
ności, zaś adwokaci rannych funk-
cjonariuszy żądają po 20 tysięcy eu-
ro odszkodowania.
stróże prawa, a wykonane przez nich
badanie alkomatem wykazało u du-
chownego prawie 2,5 promila alko-
holu w wydychanym powietrzu. Mi-
mo to działdowska policja postano-
wiła nie puszczać pary z ust. Dopie-
ro interwencja świadków kolizji w lo-
kalnym tygodniku sprawiła, że rzecz-
nik prasowy policji
Piotr Jędrzejew-
ski
musiał wreszcie przemówić. Brak
informacji w odpowiednim czasie tłu-
maczył tym, że funkcjonariusze po-
dają mediom najdrastyczniejsze przy-
padki, a „ksiądz nie był wtedy oso-
bą najbardziej pijaną”.
o.P.
dyscyplinarnego przeciw sędzi
Ewie
Soleckiej
. Według autorów pety-
cji, wyrok, jaki wydała ona w spra-
wie
Alicji Tysiąc
, narusza konsty-
tucyjną zasadę gwarancji wolności
słowa. Zarzucają też sędzi politycz-
ną dyspozycyjność, a nawet fałszo-
wanie dowodów w sprawie.
Prawicowym internautom na
pomoc pośpieszyła katolicka tele-
wizja publiczna. W ostatnią niedzie-
lę, w porze najlepszej oglądalności,
wyemitowano program zrealizowa-
ny przez redakcję „Frondy”. Jego
autorzy dowodzili, że lobby abor-
cyjne i homoseksualne na całym
świecie zwalcza wolność słowa. Pol-
skim dowodem na to ma być uzna-
nie pozwu Alicji Tysiąc przez ka-
towicki sąd.
Wiosną 2007 roku
Benedykt
XVI
ogłosił wnioski Międzynaro-
dowej Komisji Teologicznej, że nie
ma „otchłani”, czyli
limbus puero-
rum
. Według
Tomasza z Akwinu
,
który wymyślił tę „hipotezę teolo-
giczną”, jest to krawędź piekła, do
której trafiają po śmierci nieochrz-
czone dzieci.
Legalizacja aborcji w wielu kra-
jach świata sprawiła, że trudno by-
ło pogodzić martyrologię „dzieci nie-
narodzonych” z opinią, że Bóg od-
mawia im miejsca w niebie. Poza
tym sam pomysł wysyłania zmarłych
embrionów na „skraj piekła” był zu-
pełnie niepopularny w świecie, któ-
ry chroni dzieci konwencją między-
narodową, ratyfikowaną także przez
samą Stolicę Apostolską. Kościół
zmienił więc zdanie i odrzucił lim-
bus jako „przesadnie zawężoną wi-
zję zbawienia”. Jednak każdy kij ma
dwa końce, co już skutkuje coraz
mniejszą liczbą chrztów niemow-
ląt. Machnięcie ręką na „otchłań”
odbiera bowiem jedyny argument
przemawiający za chrztem, tzn. unik-
nięcie potępienia. Z czasem upo-
wszechni się praktyka chrztów ludzi
dorosłych, ale te będą już znacznie
mniej powszechne...
BIEG PO HABIT
MiC
APAGE, ZATANAS!
„Fronda” bacznie przygląda się
nowej akcji marketingowej Zatani-
ści.pl – kampanii przeciw drożyź-
nie w sklepach i cenom „z sufitu”.
Nazwa „Zataniści” powstała od
słów „za” i „tanio”. W żaden spo-
sób nie miała na celu wywołać sko-
jarzeń z satanistami! – tłumaczą się
twórcy akcji. Jak można nie mieć
takich skojarzeń, skoro jest tak ma-
ło różnic językowych? To igranie
z satanizmem! – straszy „Fronda”.
Obyśmy tylko takie problemy mie-
li! – życzą „FiM”.
PPr
PP
UKAMIENOWANI
CZAS UDAWAĆ
GREKA
Już ponad stu dyrektorów szkół
z Rzeszowa i okolic – głównie pla-
cówek publicznych – złożyło w rze-
szowskiej kurii (wraz z prośbą o bło-
gosławieństwo biskupa) deklaracje
przystąpienia do apostolskiego pro-
gramu papieskiego „Żywe kamie-
nie”. Program został wymyślony przez
Podkarpackie Centrum Edukacji Na-
uczycieli w Rzeszowie jako pomoc
dla uczniów i pedagogów, którzy
„pragną w sposób planowy i syste-
matyczny apostołować w swoim śro-
dowisku, mając za wzór Jana Pawła
II”.
Zakłada on powołanie w szko-
łach nauczycieli – koordynatorów
„budowy żywego pomnika JPII” oraz
utworzenie uczniowskich klubów JPII
o nazwie „Żywe kamienie”. Ucznio-
wie zrzeszeni w papieskich klubach
mieliby za zadanie systematycznie
oddawać się lekturze podręcznika do
religii, zorganizować „kącik JPII”
o nauczaniu papieskim, prowadzić
przez szkolny radiowęzeł audycje
z okazji ważnych wydarzeń kościel-
nych, podejmować na terenie szko-
ły akcje apostolskie (np. wspólną mo-
dlitwę na długiej przerwie) oraz „ota-
czać troską” tzw. daty papieskie (16
dzień każdego miesiąca, 2 IV, 20 V,
rocznice pielgrzymek).
Józef Wissa-
rionowicz
z zazdrości w grobie się
przewraca...
W Grecji zdecydowane zwy-
cięstwo w wyborach parlamentar-
nych odnieśli socjaliści i komuni-
ści. Jednym z najważniejszych czyn-
ników, który odsunął prawicę od
władzy, jest – obok chybionych re-
form i rewolty młodzieżowej sprzed
roku – zbytnia uległość prawicowe-
go rządu wobec roszczeń Kościoła
prawosławnego. W Helladzie traci
on gwałtownie na popularności,
a komentatorzy wymieniają zwłasz-
cza aferę z przekazaniem Kościo-
łowi ziemi państwowej, bo budżet
stracił przez to równowartość 420
mln złotych. W Polsce, w Krako-
wie, władza jednym posunięciem
podarowała
Dziwiszowi
i jego Ko-
ściołowi nieruchomości warte 500
mln zł, a w rozdawnictwie na rzecz
Kościoła czynny udział bierze po-
lityk partii rządzącej
Jarosław Go-
win
. O dziwo – partie wspierające
klerykalną kradzież jakoś władzy
nad Wisłą nie tracą!
MaK
MP
RELIGIA INACZEJ
Co powoduje, że młode kobie-
ty wpadają w zakonne szpony? Po-
wołanie? Otóż nie tylko! Przebie-
gnięcie dystansu półmaratonu i ze-
branie kilkudziesięciu tysięcy dola-
rów stało się dla absolwentki Loy-
ola University w Chicago przepust-
ką do zakonu franciszkańskiego. Po-
wodem tego był dług, jaki musiała
spłacić, a który zaciągnęła podczas
studiów na katolickim uniwersyte-
cie. Żeby zostać zakonnicą, nie mo-
gła mieć żadnych długów.
PPR
JC
Podczas gdy kler w Polsce jest
zajęty nagonką na zapłodnienie in
vitro oraz porównywaniem kobiet
do zbrodniarzy z Auschwitz, w Niem-
czech środowiska ewangelickie i ka-
tolickie stać było na wysłanie ostrze-
żenia do nowej koalicji, która bę-
dzie rządziła RFN, aby nie prowa-
dziła polityki nazbyt antyspołecz-
nej. Wiele osób w Niemczech oba-
wia się, że nowa koalicja liberalno-
-mieszczańska wyjdzie bokiem uboż-
szym mieszkańcom tego kraju,
w którym i tak żyje się z roku na
rok coraz ciężej. Tamtejszy kler,
w odróżnieniu od polskiego, zaan-
gażowany jest w walkę z wyklucze-
niem społecznym oraz biedą – m.in.
wśród emigrantów.
MaK
CUDNE JAJA
Medjugorie – cel pielgrzymek
milionów wiernych z całego świata
– to wielka lipa. Najpierw okazało
się, że franciszkanin
Tomislav
Vlašić
, opiekun wizjonerów i głów-
ny propagator objawień maryjnych,
jest kłamcą i hochsztaplerem.
Vlašicia dyscyplinarnie przeniesio-
no do stanu świeckiego z surowym
zakazem publicznego otwierania gę-
by w sprawach religijnych. Kościół
w Bośni i Hercegowinie staje teraz
na głowie, żeby z całej sprawy wyjść
z honorem. Lokalny biskup
Ratko
Perić
przyznał w specjalnym oświad-
czeniu, że rozgłaszane przez jego
podwładnego objawienia nigdy nie
zostały uznane przez Kościół i że
nic nie wskazuje na to, by coś w tej
sprawie miało ulec zmianie. Co wię-
cej – parafia Medjugorie nie jest
sanktuarium, a pracujący tam dusz-
pasterze nie powinni promować do-
mniemanych objawień. Modlitwy
i przesłania rzekomo przekazane
przez Maryję wizjonerom, podob-
nie jak ich komentarze, nie mogą
być publikowane. Księża z zagra-
nicy nie mogą prowadzić w Me-
djugorie rekolekcji czy konferencji.
Kościół wybudowany w miejscu,
gdzie ukazywała się „Najświętsza
Panienka”, został zamknięty na czte-
ry spusty.
ZOLLOGIA
Profesor
Andrzej Zoll
pozaz-
drościł sławy, jaką cieszą się od ro-
ku poznańscy poloniści. Odkryli oni
bowiem, że mistrzem mowy polskiej
był sam
Jan Paweł II
. To podob-
no dzięki niemu język polski dalej
się rozwija. Były szef Trybunału
Konstytucyjnego odkrył, że Karol
Wojtyła to także mistrz nauki pra-
wa. I nie jest to żart, bowiem – we-
dług Zolla – Jan Paweł II jest twór-
cą nowoczesnej... kryminologii. „Je-
go katechezy powinny stać się pod-
ręcznikami dla specjalistów od re-
socjalizacji więźniów i polityki kar-
nej” – oświadczył Andrzej Zoll zdu-
mionym uczestnikom Kongresu Kul-
tury Polskiej.
AK
NIE DOŚĆ PIJANY
Tylko czujności mieszkańców
można zawdzięczać to, że policji
z Działdowa nie udało się zatuszować
kolizji drogowej z udziałem pijane-
go księdza. 13 września po północy
Wojciech O.
– proboszcz parafii św.
Mikołaja w Wielkim Łęcku – wje-
chał z impetem do rowu. Na miej-
scu zdarzenia pojawili się wkrótce
MiC
ATAK FRONDALNY
Środowisko ultrakatolickiej
„Frondy” zbiera podpisy pod ape-
lem o wszczęcie postępowania
WZ
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • materaceopole.pev.pl






  • Formularz

    POst

    Post*

    **Add some explanations if needed